Newsletter

Chcesz więcej informacji?
Podaj nam swój adres e-mail:

Artykuły

Konserwacja układu chłodzenia laptopa

autor artykułu: Tomasz Słodziński
opracowany: 14.08.2008 05:08:00

Przyszło lato – wszyscy cieszymy się na wspaniałą pogodę, wyjazdy wakacyjne, urlopy – generalnie sporo wolnego czasu i zasłużonego odpoczynku.
Niestety jednocześnie ten czas naszej beztroski jest często czasem wytężonej pracy naszych ulubionych zabawek – czyli krótko mówiąc naszych laptopów.
Panujące wkoło od jakiegoś czasu wysokie temperatury powietrza sprawiły, że na naszym forum zaczęło lawinowo przybywać postów zaczynających się mniej więcej od słów „pomocy mój laptop się przegrzewa, wyłącza się, jest bardzo gorący !!!"

Zatem postanowiłem napisać słów kilka na temat, co można bezpiecznie zrobić, aby ulżyć naszemu ukochanemu dziecku, aby się tak bardzo nie pociło i było mu lżej oddychać.


Na początek trzeba powiedzieć o tym, jak stwierdzić czy laptop naprawdę się przegrzewa – oczywiście pierwszym rzekłbym organoleptycznym objawem wymienionego faktu jest wyczuwalne ciepło, którego doznajemy przy codziennym użytkowaniu laptopa, ale ciężko jest w ten sposób określić czy temperatury te są zbyt wysokie i czy zagrażają w czymś naszej zabawce.
Podstawowymi objawami przegrzewania się laptopa są:

  • Częstsza i głośniejsza praca układu chłodzenia (wiatraczka),
  • Niespodziewane wyłączanie się laptopa (restarty),
  • Zawieszanie się laptopa (zamrażanie),
  • Przekłamania pojawiające się na ekranie np. podczas grania - tzw. artefakty (głównie w przypadku przegrzewania się karty graficznej).

W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że wszystkie objawy (poza pierwszym) mogą być spowodowane także innymi czynnikami, np. problemami z systemem operacyjnym czy pamięcią RAM, ale w połączeniu z pierwszym objawem, moim zdaniem wskazują na problemy z chłodzeniem.

W celu dokładniejszego zdiagnozowania problemu najlepiej posłużyć się oprogramowaniem monitorującym temperatury poszczególnych podzespołów laptopa – do tego celu możemy użyć aplikacji dostarczanych przez producenta laptopa (o ile takie są dostępne), ale ze względu na fakt, że artykuł ten ma być na ile to możliwe uniwersalny, podam tutaj kilka przykładów ogólnie dostępnego oprogramowania, które możemy wykorzystać :

  • RightMark CPU Clock Utility – jest to oprogramowanie freewarowe i można je pobrać z tej strony
  • Notebook Hardware Control – jak poprzednie, także jest oprogramowaniem bezpłatnym możliwym do pobrania stąd - co prawda jest od dłuższego czasu nieaktualizowane, ale może wskazać temperatury, szczególnie starszych procesorów.
  • EVEREST Ultimate Edition – program ten jest płatny, jednak można go pobrać w wersji testowej z tej strony – ma co prawda ograniczenia wersji trialowej, ale dla zdiagnozowania temperatur wystarczy.

Poniżej zaprezentowano przykładowe raporty uzyskane z RightMark CPU Clock Utility oraz EVEREST Ultimate Edition

 rmclock1_s.jpg

Tutaj mamy uwidocznioną temperaturę rdzenia 0 procesora (CPU 0), poniżej rdzenia nr 1 (CPU 1)

rmclock2_s.jpg

Oraz raport jaki możemy uzyskać z Everesta:

everest_s.jpg

Należy pamiętać, że temperatury mogą się znacznie różnić w zależności od obciążenia procesora. Niższa temperatura będzie wówczas, kiedy procesor nie będzie obciążony obliczeniami, np. w czasie przeglądania Internetu czy pracy w programach biurowych, a znacznie wyższa - w czasie kompresji materiału wideo czy grania w gry komputerowe.

Trudno jednoznacznie określić jakieś progi temperatury, ale moim zdaniem temperatura nieobciążonego procesora nie powinna przekraczać 50 – 55 stopni Celsjusza, natomiast długotrwale w pełni obciążonego - nie powinna być wyższa niż 75-80 stopni. Jednocześnie pamiętajmy, że nowoczesne procesory mobilne mogą osiągnąć temperaturę 100 stopni Celsjusza, a po jej przekroczeniu komputer powinien się wyłączyć. Nie polecam jednak nikomu tego typu eksperymentów.

Drugą sprawą, którą należałoby wziąć pod uwagę obok temperatury CPU, jest temperatura pracy układu graficznego. I tutaj pojawiają się niejakie problemy, w pierwszym rzędzie zależeć to będzie od tego, czy w naszym laptopie zainstalowano zintegrowany układ graficzny czy też autonomiczny układ graficzny (najłatwiej to poznać po tym, że autonomiczne układy graficzne mają własną pamięć, natomiast zintegrowane - tylko pamięć współdzieloną z systemem operacyjnym – czyli pamięć dla tekstur pobierają z RAM komputera).

W pierwszym przypadku chłodzenie układu graficznego jest załatwiane przez chłodzenie chipsetu laptopa - najczęściej odpowiedzialny jest za to ten sam układ, który ma za zadanie odprowadzać ciepło z CPU.

W drugim przypadku najczęściej mamy do czynienia z osobnym układem odprowadzania ciepła obsługującym autonomiczną kartę graficzną – co nie zmienia faktu, że nie zawsze w laptopie jest drugi wentylator – często zdarza się, że chłodzenie jest tak zaprojektowane, że oba układy chłodzenia (ciepłowody, czy z angielska Heat pipe, odprowadzające ciepło z CPU i GPU) schodzą się przy wentylatorze i są obsługiwane przez jeden tylko wiatrak.

Aby zdiagnozować temperaturę pracy karty graficznej, można posłużyć się wymienionym wcześniej Everestem lub aplikacją o nazwie GPU-Z (do pobrania np. tutaj). Nie zawsze jednak daje to efekt ze względu na fakt, że nie we wszystkich układach graficznym mamy zamontowaną diodę termiczną, która pozwala na dokonanie pomiaru temperatury. Moje doświadczenie wskazuje, że w zintegrowanych układach graficznych nigdy niemal nie ma takiej możliwości, a i w sporej części autonomicznych układów graficznych także nie da się tego dokonać (np. w jednym z moich laptopów mam zainstalowany układ graficzny firmy ATI Moblity Radeon HD2300, jest to zdecydowanie autonomiczny układ graficzny, a mimo to nie ma możliwości odczytu temperatury jego pracy).

W sytuacji, kiedy nie uda nam się zmierzyć temperatury układu graficznego, a pod obciążeniem nie występują przekłamania w wyświetlanym obrazie (artefakty), możemy chyba przyjąć, że układ ten się nie przegrzewa.

W tym miejscu dodatkowa uwaga dla tych, którym temperaturę uda się odczytać – proszę się nie przestraszyć – nowoczesne układy graficzne w stresie (czyli pod dużym obciążeniem np. w grach), potrafią osiągać temperatury sporo przekraczające 100 stopni Celsjusza.

Najnowsze komentarze

slodkit23.08.2008

Przepraszam wszystkich za brak mojego głosu w tym wątku, ale obecnie przez dłuższy czas jestem bardzo zajęty [praca ma swoje wymogi], zatem tak tylko na gorąco:
Jeśli chodzi o uwagi co do mojego artykułu to widzę dwie najważniejsze:
1. sprawa prądu indukowanego na rozkręconym wiatraczku,
2. kwestia uziemienia osoby dokonującej czyszczenia.
Obie sprawy nie wydają mi się krytyczne dla treści artykułu poniżej powody:
ad1. jaki by to nie był prąd abstrahując od tego czy może być szkodliwy czy nie - lepiej aby nie był wytwarzany - zatrzymanie wiatraczka na czas przedmuchiwania chyba w niczym nie może zaszkodzić, a będzie także chronić wiatrak przed ewentualnymi mechanicznymi uszkodzeniami.
ad2. uznałem to za oczywiste - mam nadzieję, że osoba mająca zamiar ingerować we wnętrzności laptopa ma tę świadomość. :zdziwko:
I ostatnia sprawa temperatur grafiki - jak podkreślałem chodziło mi o to, aby ktoś nie wystraszył się widząc wysoką temperaturę grafiki - widziałem wielokrotnie grafiki, które w stresie i niedługo po nim łapały temperatury w granicach i powyżej 100 stopni :cwaniak:

kllik23.08.2008

Quote (slodkit):
1. sprawa prądu indukowanego na rozkręconym wiatraczku,

Ja się ciągle upierać będę, że większych szkód można narobić wykałaczką, niż kręcącym się wiatrakiem.
Wykałaczka:
-może wpaść do puszki chłodzącej.
-może uszkodzić delikatne krawędzie łopatek wiatraczka.
-może powyginać finy radiatora, dzięki temu kurz będzie fajniej się kołtunił.
-może uszkodzić kabelki silniczka wiatraczka.
-spierałbym się, co bardziej uszkodzi łożysko, wiatrak zafiksowany wykałaczką, czy swobodnie się kręcący.

slodkit23.08.2008

Quote (klólik):
może wpaść do puszki chłodzącej.
-może uszkodzić delikatne krawędzie łopatek wiatraczka.
-może powyginać finy radiatora, dzięki temu kurz będzie fajniej się kołtunił.
-może uszkodzić kabelki silniczka wiatraczka.

Wszystkie wymienione wyżej zagrożenia są oczywiście realne, ale:
-krawędzie łopatek mogą się również uszkodzić w wyniku zbytniego rozkręcenia,
- finom radiatora nic nie powinno być - chyba, że są bardzo gęste i nie zmieści się żadna blokada,
- nie widziałem nigdy kabelków, które przebiegałyby między wylotem powietrza, a wiatraczkiem :zdziwko: - fajnie blokowałyby przepływ powietrza :hyhy:
Quote (klólik):
-spierałbym się, co bardziej uszkodzi łożysko, wiatrak zafiksowany wykałaczką, czy swobodnie się kręcący.

A dlaczego zablokowany wiatrak miałby mieć wpływ na łożysko ? - nie rozumiem tego :oops:

kllik23.08.2008

Quote (slodkit):
A dlaczego zablokowany wiatrak miałby mieć wpływ na łożysko ?
Łożysko ma minimalny luz. Wykałaczka włożona pomiędzy łopatki wiatraczka nie blokuje go w miejscu. Wymuszony przepływ powietrza (sprężonego z puszki, czy podciśnienie z odkurzacza) powoduje powstanie sił aerodynamicznych naciskających na łożysko. Z tego co mi wiadomo, łożyska są na obroty dość odporne, jednak na wszelkie naciski już mniej. Dlatego istotniejszym parametrem przy doborze łożysk (zazwyczaj), jest nośność statyczna & dynamiczna niż obroty maksymalne.
Poza tym wydaje mi się, że kręcący się wiatrak minimalizuje ryzyko dostania się paprochów do łożyska, zablokowany jakby mniej.

Więcej komentarzy >>>